No jestem już w Polsce, po ponad 2 letnim pobycie w stolicy Szkocji, Edynburgu. Przyjechałem na miesiąc posiedzieć trochę z rodzicami a i tak cały czas jestem w rozjazdach bo to trzeba załatwić ostatnie szczepionki, jakieś wizyty u lekarzy specjalistów, których nie ma w moim małym Miastku, odwiedzić znajomych itd. Kurcze tak sobie myślę i wydaje mi się ze to najdłuższy mój pobyt w domu odkąd skończyłem 18lat, trochę to smutne, szczególnie że teraz pewnie tak długo mnie nie będzie ale tak to już jest.
Szczepionki załatwione (żółtaczka, żółta gorączka, polio, dur brzuszny) tężec i błonica odpadły bo po obowiązkowych szczepieniach w podstawówce odporność nabywa się podobno do 28-29 roku życia wiec jeszcze się łapie :) a pyzatym nie można się Szczepic przed jej końcem. Konsultacja z lekarzem w sprawie malarii za parę godzin, ehh tyle do załatwienia.
W Poznaniu międzynarodowa konferencja w sprawie zmian klimatycznych i jak im zapobiec. Prezydent kłóci się z premierem, premier z prezydentem, kryzys finansowy się pogłębia i tysiące ludzi traci prace a ja myślę tylko jak ja dam rade kupić bilet autobusowy z Quito do tej malej wioski na skraju rezerwatu Los Cedros, nie znając hiszpańskiego i po 3 dniach i nocach spędzonych na lotniskach w Europie i Ameryce :) To pierwsza moja tak daleka samotna podroż i do tego zupełnie nie zorganizowana poza jej początkiem, wiec trochę się przejmuje. Od 2 lat, zaaferowany praca, nigdzie nie byłem i trochę przywykłem do takich luksusów jak lóżko czy łazienka :)
Mimo wszystko nie mogę się doczekać!!
Za kilka dni pierwsze do 2 lat święta z rodzina – cieszę się. Postaram się zrobić trochę zdjęć Miastka przed wyjazdem i wrzucić do galerii ale nie mogę się ostatnio na niczym skupić wiec nie wiem jak to będzie. Zobaczymy.
So, I'm in Poland already, after over 2 years in the capital of Scotland, Edinburgh (which is very nice by the way). Came home to spend month or so with my parents but anyway, I'm never there. To much stuff to sort out before the departure - last vaccines, consultations with specialists, I can't find in my small town named Miastko, all sorts of things, plus I wanna visit my my friends ones I'm here. Damn, just had a taught that this is my longest period of time spend at home after I turned 18, it's a bit sad, is it not? especially now since I'm leaving for quite a while, but that's life, I guess....
Vaccines sorted (hepatitis A and B, yellow fever, polio, typhoid) apparently I'm immune for tetanus and diphtheria for another 2 years after standard jabs in primary school, we'll see soon enough ;) In few hours got appointment with a specialist, she will tell me some nasty stuff about malaria brrrrrr so many things to do .... eh responsibility :)
There is a international conference in Poznan about climate change and how to stop global warming, polish president is fighting with prime minister, financial crisis gets worst and thousands of people all ready lost their jobs, yet the only thing I can think of is - how the hell I will buy bus ticked from Quito to that small village on the edge of Los Cedros reserve after 3 days and nights spend on the airports in Europe and America :) This is my first really long trip on my own, in addition, it's not organized apart from its beginning, so I'm worried - a bit. For 2 years I've not traveled anywhere due to work and got used to such a luxurious things as bed and bathroom :)
Anyway - I can't wait!
In few days first in a long time x-mass with my family - really excited and happy about that. Will try to take some pictures of Miastko for the gallery and some of x-mass atmosphere for you Ruth so you can finally see my mum witch the cheese cake :)